Gdzie diabeł nie może, tam drona pośle


Wszechstronne możliwości dronów oraz ich coraz mniejsze rozmiary sprawiają, że pasjonaci wlatują nimi w najciaśniejsze przestrzenie, ku własnej satysfakcji i uciesze gawiedzi. Pośród trudno dostępnych miejsc spenetrowanych dotychczas przez drony, nie było jeszcze szczeliny lodowcowej. Nic w tym dziwnego, bo wyprawa w takie miejsce brzmi jak lot w jedną stronę. Sytuację może jednak przełamać dron firmy Flyability.

Flagowe osiągnięcie firmy Flyability, to owoc długoletnich prac, który w zeszłym roku zgarnął główną nagrodę na zawodach Drones for Good. Gimball to niemalże niezniszczalny dron, który dzięki swojej unikalnej konstrukcji może znieść kolizje z twardymi powierzchniami. Oczywiście przy kontrolowanej prędkości.

Gimball jest określeniem zespołu trzech osi, które izolują ruch wewnętrznego obiektu od zewnętrznych pierścieni. Stosowany powszechnie w fotografii lotniczej, gimball odpowiada za stabilizację kamery lub aparatu względem drona, zapewniając płynne ujęcia. W tym przypadku jego rola jest jednak inna.

Pomimo umiarkowanie przyjaznego charakteru szczelin lodowcowych, bywa tak, że żądny emocji nieuważny podróżnik wpadnie w takową. Akcje ratunkowe są niezwykle niebezpieczne, narażając życie i zdrowie osób ratujących. Ponadto natura szczelin bywa nieprzewidywalna, a możliwość oceny stabilności wnętrza byłaby nie do przecenienia.

Dlatego też w ubiegłym roku, niewielki startup ze Szwajcarii – firma Flyablility, weszła w komitywę z ratownikami górskimi z lodowca Zermatt w Alpach, aby przekonać się, czy jest możliwa penetracja szczelin lodowych przy pomocy drona. I to zakładając, że wróci jeszcze na powierzchnię.

Aby tego dokonać, Gimball został wyposażony w specjalną klatkę. Nie jest to jednak gadżet, który sprawi, że Twoje dziecko będzie mogło się cieszyć swoją nową zabawką nie pięć, a piętnaście minut. Takie klatki bywają dość powszechne. Gimball, dzięki łożyskowanej klatce osadzonej na trzech pierścieniach, może się poruszać niezależnie od obrotu klatki. To niebywałe osiągnięcie inżynierskie sprawia, iż gdy dron zderzy się ze ścianą, siła uderzenia jest pochłaniana przez klatkę i przekładana na ruch obrotowy, podczas gdy dron pozostaje stabilny i porusza się dalej w zadanym kierunku. Dzięki temu Gimball nie tylko może nawigować w ciasnych przestrzeniach, ale ponadto może z niego korzystać praktycznie każdy, nawet bez zaawansowanych zdolności pilotażu.

Celem Flyability jest rozwijanie Gimball jako drona do inspekcji przemysłowych, ale na poniższym filmie jasno widać, że jest wręcz stworzony do akcji ratunkowych. Szczególnie tych prowadzonych w warunkach, gdzie inne roboty pozostałyby bezużyteczne ze względu na swoje rozmiary czy ryzyko uszkodzenia.

Producent określił cenę Gimball na 25,000 $, co wydaje się być wysoką, acz rozsądną ceną. Tym bardziej jeżeli miałby to być jedyny dron, jakiego kiedykolwiek kupisz. Odradzamy jednak tak umotywowaną inwestycję, ponieważ przeczucie mówi nam, że niebawem opublikujemy na portalu film dowodzący, że Gimball wcale nie jest taki niezniszczalny. Czego mu oczywiście nie życzymy.

Źródło: spectrum.ieee.org

Zobacz też:


Roboty coraz bliżej ludzi dzięki mięśniom inspirowanym naturą
ModuBot – elastyczna robotyka modułowa od MultiProjekt
Największe Targi Automatyki Przemysłowej i Robotyki w Polsce!
Czy roboty przewyższają koszty zatrudnienia?
Dlaczego pasta lutownicza często sprawia problemy techniczne?
Grupa RENEX na stoisku Yamaha podczas targów MOTEK 2024
Sztuczne oko zrewolucjonizuje widzenie robotów
Stwórz przedsiębiorstwo przyszłości z naszym audytem technologicznym – wywiad z MultiProjekt Automatyka