06/28/2021
Światowy gigant – firma Google opracowała aplikację, która jest w stanie zdiagnozować 288 chorób skóry. Została ona stworzona dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji i jej algorytmów.
Nie często zdarza się, że Unia Europejska wykazuje się bardziej liberalnym podejściem w kwestii leczenia niż USA. Tym razem to Unia zaskoczyła. Władze UE zgodziły się na dopuszczenie aplikacji stworzonej przez firmę Google, która potrafi zdiagnozować 288 chorób skóry. Aplikacja do działania wykorzystuje sztuczną inteligencję rozwijaną od kilku lat przez giganta z Redmont.
Sztuczna inteligencja i skóra
Każdego roku w wyszukiwarkę Google miliony osób na całym świecie wpisują zapytania o choroby skóry i próbują zdiagnozować swoje potencjalne choroby. Aplikacja Google powstała z myślą o takich osobach. Dzięki algorytmom i sztucznej inteligencji takie osoby będą mogły otrzymać bardziej wyspecjalizowaną pomoc niż przysłowiowy doktor Google. Aplikacja używa do diagnozowania bazy zdjęć różnych chorób skóry, do której ma dostęp.
Twórcy aplikacji informują, że do prawidłowej diagnozy aplikacja potrzebuje trzech zdjęć. Fotografie mogą przedstawiać skórę oraz paznokcie. Oprócz tego użytkownik musi odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących czasu trwania zmian skórnych oraz innych objawów.
Baza danych zawiera 288 różnych chorób skórnych. Sztuczna inteligencja przeszukuje ją i dopasowuje do zdjęć umieszczonych przez użytkownika. Po otrzymaniu diagnozy pacjent dostaje informacje potwierdzone przez lekarza dermatologa. Aplikacja pokazuje również zdjęcia aby sam użytkownik mógł je porównać z fotografiami własnej skóry. Nie zabraknie również odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania.
Miesiąc temu Google pokazało działające demo swojej nowej aplikacji. Podczas konferencji zgromadzeni na niej dziennikarze zobaczyli jak działa opracowany przez giganta program w wersji testowej. Po załadowaniu trzech zdjęć przedstawiających potencjalnie chore miejsce na ekranie wyświetla się opis sugerowanej choroby wraz z jej zdjęciami do porównania. Po kliknięciu w jedno z nich wyświetlają się informacje o objawach choroby, występowaniu i przyczynach oraz o możliwych sposobach leczenia.
Naukowcy z Googla twierdzą, że ich sztuczna inteligencja nauczyła się rozpoznawać 288 różnych chorób skóry przeczesując bazę zdjęć.
Diagnoza tylko dla Europy
Co ciekawe aplikacja nie została dopuszczona przez amerykańską Agencję Żywności i Leków. Przedstawicielka Google, Karen DeSalvo powiedziała, że póki co aplikacja będzie dostępna dla krajów Unii Europejskiej. Ma zostać uruchomiona do końca tego roku. W Unii Europejskiej aplikacja została sklasyfikowana jako „urządzenie medyczne pierwszego stopnia” dzięki czemu mogło zostać dopuszczone na starym kontynencie.
W USA aplikacja nie została dopuszczona. Jednym z zarzutów jest fakt, że po załadowaniu zdjęć aplikacja nie diagnozuje jednej choroby. Ponadto wyświetla komunikat: „zamieszczone tutaj informacje nie mogą być traktowane jako diagnoza medyczna”.
DaSalvo, która w Google odpowiada za projekt medycznej aplikacji powiedziała, że głównym powodem jej powstania jest fakt braku lekarzy dermatologów.
Źródło: wired, arstechnica
Autor: Mateusz Tomanek