Burza w przestworzach


Drony – hasło jeszcze niedawno kojarzone jedynie z bezzałogowcami walczącymi w Iraku czy Afganistanie, obecnie przylgnęło na stałe do sfery cywilnej. Niewielkie bezzałogowe wielowirnikowce można coraz częściej zaobserwować na niebie. Na nieszczęście, za gwałtownym rozwojem i upowszechnieniem się tej technologii, nie nadążyli prawodawcy na całym świecie, co przekłada się na rosnącą liczbę incydentów związanych z dronami. Dziś przygotowaliśmy dla was zestawienie najnowszych wydarzeń w tym temacie.
W zeszłym tygodniu, podczas rozgrywki tenisa w ramach U.S. Open, dron wkroczył w przestrzeń powietrzną nad Stadionem im. Louisa Armstronga. Nieoczekiwane pojawienie się bezzałogowca skłoniło sędziów do wstrzymania rozgrywki. Było to słuszne posunięcie, ponieważ niedługo potem dron przeleciał nisko nad kortem i zakończył swój lot, rozbijając się o trybuny. Szczęśliwie się złożyło, że uderzył w ich część, na której nie znajdowali się kibice, w związku z czym nikt nie ucierpiał w wyniku tego zdarzenia.
Nie ucierpiał bezpośrednio, ponieważ operator drona, 26. letni Daniel Varley, nauczyciel ze stanu Nowy Jork, został ujęty krótko po awaryjnym lądowaniu. Postawiono mu zarzuty narażenia zdrowia i życia ludzkiego, oraz pilotowanie drona poza wydzieloną do tego przestrzenią i bez stosownych zezwoleń.
Regulamin obiektu sportowego zakazuje wnoszenia na jego obszar m. in. jedzenia, plecaków, rakiet tenisowych i… dronów. Ponadto stadion znajduje się w strefie kontrolowanej lotniska LaGuardia, a lot w tym obszarze wymaga zgłoszenia i pozostawania w kontakcie z wieżą kontroli lotów. Jakiekolwiek nierejestrowane loty są potencjalnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa ruchu lotniczego.
Richard Brown, prokurator okręgowy właściwy tej sprawie stwierdził iż “(…) ta sytuacja jasno obrazuje, że drony nie mogą być utożsamiane z zabawkami dla dzieci. Wielu ludzi operujących bezzałogowcami to osoby początkujące, z brakiem lub szczątkowym doświadczeniem w zakresie lotnictwa. Pilotując drony w miejscach publicznych, narażają oni zdrowie i życie innych. Ci, którzy będą podejmowali się podobnych wyczynów, zostaną rozliczeni ze swojego postępowania. Bez taryfy ulgowej przydanej dzieciom, czy nieświadomym hobbystom.”
______________________________________________________
Nie minęło kilka dni, a kolejny poważny incydent miał miejsce w przeciwległym zakątku Stanów Zjednoczonych. Dotychczasowo służby porządkowe w Los Angeles traktowały występki operatorów dronów jako nieszkodliwe zajścia, w ramach kary wymierzając zaledwie pouczenie. To ostatnio uległo zmianie.
Operator drona, niewymieniony z nazwiska, został aresztowany pod zarzutem pilotowania drona w odległości niespełna 20 metrów od policyjnego śmigłowca. Bezrefleksyjne działanie operatora, który działał bez wymaganych zezwoleń, zmusiło załogę śmigłowca do wycofania się na bezpieczną odległość. Wysokie ryzyko, które zaistniało wraz z opisaną sytuacją, postawiło na nogi policjantów z Los Angeles. W efekcie krótko po całym zdarzeniu, lekkomyślny pilot został zatrzymany, a jego dron skonfiskowany.
Oskarżonego czeka dochodzenie i stawienie się przed komisją FAA (Federalna Agencja Lotnicza), celem złożenia wyjaśnień, czy dany lot wykonany został umyślnie.
Sierżant Jorge Gonzales, pilot rzeczonego śmigłowca, przyznał w wywiadzie: “To było szalenie ryzykowne. Śmierć mogła ponieść załoga śmigłowca, jak i postronni znajdujący się na ziemi. Maszyna waży ponad 2200 kg i zabiera na pokład ponad 500 litrów paliwa lotniczego.”
FAA coraz poważniej bierze się za rozpoznawanie naruszeń przepisów w sprawie dronów i ścigania osób za nie odpowiedzialnych. Równolegle z tym prowadzi kampanię informacyjną, której przedmiotem są możliwości i zakazy związane z wykorzystaniem dronów w sektorze cywilnym.
_________________________________
Aby przeciwdziałać podobnym incydentom, jak te wymienione powyżej, senat stanu Kalifornia postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Senator Hanna-Beth Jackson wystąpiła z inicjatywą, aby ograniczyć możliwości latania dronami, ustalając limit minimalnej wysokości lotu na 120 metrów. Zabieg ten miał chronić prywatność mieszkańców stanu Kalifornia.
W sierpniu senat uchwalił ten przepis proporcją 56 do 13 głosów. Wywołało to burzę w środowisku, w którą zaangażowały się takie korporacje jak Google czy Amazon. Ich reprezentanci stwierdzili iż “Jest to zasadniczo wprowadzenie zakazu na komercyjne zastosowanie dronów. Jak ma być możliwe dostarczenie przesyłki do klienta, kiedy jego działka jest obszarem objętym zakazem lotów?”
Głos podniósł również CEA czyli Związek Konsumentów Elektroniki. Przedstawili one dane szacunkowe, które zakładają, że w ciągu 10 lat, w samej Kalifornii drony wygenerują zyski rzędu 14 mld $.
Diana Cooper, prezes Unmanned Aerial Systems and Robotics Practice Group, w swojej wypowiedzi stwierdza iż przyjęty przepis jest bublem prawnym, ponieważ powstał bez rozeznania podobnych przepisów. W mocy jest paragraf, który na poziomie federalnym statuuje 150 metrów jako górny pułap, na którym drony mogą się poruszać. Przyjęcie prawa stanowego pozostawiłoby operatorom wąski, 30. metrowy korytarz powietrzny. Wzrost zagęszczenia dronów na tym pułapie bezpośrednio przekłada się na ryzyko kolizji. Ponadto przepis nie rozróżniał dronów wyposażonych w sprzęt fotograficzny i tych, które są jego pozbawione.
Sprawa przybrała nieoczekiwany obrót, kiedy 10 Jerry Brown, gubernator stanu Kalifornia, odrzucił uchwalony przepis i poddał go do ponownego rozpatrzenia. Swoją decyzję podparł argumentem, że choć cele, które miał osiągnąć ten przepis są właściwe, tak decyzja w sprawie jego uchwalenia została podjęta zbyt pochopnie i nie uwzględnia ona pełnego spektrum czynników, które się na niego składają.
Jak można zaobserwować, drony wkraczają do naszego życia coraz bardziej. Miejmy nadzieję, że nie będzie się to odbywało na drodze niepotrzebnych incydentów, a rozwój tej technologii przysłuży się człowiekowi, zamiast mu szkodzić.
Źródło: ksbw.com / roboticstrends.com / slashgear.com
Zobacz też:
















