Ewolucja czworonogów


W 1968 General Electric zaprezentowało przełomowy wynalazek. Na zlecenie armii Stanów Zjednoczonych opracowali oni Walking Truck. Nazywany cybernetyczną maszyną antropomorficzną, był czworonożnym robotem, który dał początek nowemu “gatunkowi”. W niniejszym artykule przyjrzymy się wędrówce tych robotów przez ostatnie czterdzieści lat.
Lata 60-te były czasem ogromnych przemian na świecie, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Powojenne status quo ulegało nieuchronnym zmianom. Wojna w Wietnamie oraz rosnący brak zaufania do rządu dały podwaliny ruchowi hippisowskiemu. Podczas gdy młodzi ludzie, napędzani dźwiękami gitary Jimiego Hendrixa i faerią wrażeń narkotycznych, oddawali się bezprecedensowej kontestacji, naukowcy głowili się jak wysłać człowieka na księżyc. Gdzieś w tej gwiezdnej zawierusze wielu umknął fakt, iż w 1968 roku General Electric dostarczyło armii Stanów Zjednoczonych czworonożnego robota, który bez trudu pokonywał najtrudniejszy teren.
Każde z odnóży Walking Truck było bezpośrednio sterowane przez system hydrauliczny połączony z kończynami operatora. Pomimo tego, jak skomplikowanie mogłoby to wyglądać, system był przejrzysty i wystarczyły dwie godziny szkolenia, aby operator mógł posługiwać się swoim nowym czworongiem. Hydrauliczne sterowanie pozwalało operatorowi odczuwać, o co opierały się kończyny robota, a nadmiar mocy pozwalał przesunąć nawey samochód terenowy.
Brzmi imponująco. Dlaczego więc Viet Kong nie drżał na myśl o mechanicznych robotach, przemierzających dżunglę? Ponieważ Walking Truck zużywał ponad 200 litrów oleju hydraulicznego na minutę. Wymagał on więc wozu wsparcia, który mógł stale zaopatrywać robota w świeży olej. Ponadto prosty system sterowania nie oznaczał, że był bezwysiłkowy. Operator po piętnastu minutach mógł co najwyżej uśiąść pod palmą i podobnie jak jego koledzy na uniwersytecie w kraju, zająć się oprotestowywaniem działań wojennych.
Spostrzegłwszy iż projekt ma wąskie zastosowanie, dowództwo obcięło fundusze na badania, a Walking Truck pokuśtykał do muzeum transportu w Fort Eustis. I w taki też sposób ikonicznym obrazem dla wojny stały się helikoptery, a nie czworonożne roboty. Jaka szkoda.
Minęło 50 lat, a ludzie w dalszym ciągu usilnie próbują zastąpić zwierzęta juczne i samochody terenowe mechanicznymi czworonogami. Odpowiedź na to zapotrzebowanie zaproponowała firma Boston Dynamics, których podopieczny BigDog bezpośrednio czerpie z doświadczeń pupila General Electric. Został opracowany jako jednostka wsparcia, która ma towarzyszyć żołnierzom w drodze na pole walki.
BigDog mierzy 75 cm wysokości w kłębie i waży 110 kg. Jest w stanie wynieść ciężar rzędu 150 kg w górę zbocza o nachyleniu 35 stopni. Każda z nóg posiada stopień swobody w biodrze, kolanie oraz kostce, co przekłada się na dość oryginalny chód. Odnóża działają w oparciu o system hydrauliczny, który jest zasilany silnikiem z gokarta. Równanie mówi, że aby duży pies ruszył w pole, potrzeba piętnastu koni (mechanicznych). Sterowanie odbywa się przy pomocy interfejsu na kamizelce pilota. Alternatywnie BigDog może poruszać się autonomicznie, podążając za swoim opiekunem.
Na powyższym filmie zobaczyć można zrewidowaną wersję robota BigDog, którą Boston Dynamics postanowił pieszczotliwie nazwać Spot. Czworonóg o masie dobrze rozwiniętego bernardyna (ok. 75 kg) świetnie radzi sobie z trudnym terenem, a także nie obrusza się, gdy jest bezkarnie kopany przez swoich twórców. A przynajmniej otwarcie, ponieważ ostatnio Boston Dynamics popadło w trudności finansowe – czyżby to bunt maszyn?
Podczas gdy czołowe przedsiębiorstwa zmagają się z nieprzychylnymi wiatrami, historia ponownie pokazuje, że grupa zapaleńców ma potencjał aby dokonać czegoś epickiego. Takie właśnie wrażenie wywołuje Mantis – sześcionóg, który wiernie oddaje pierwotne założenia Walking Truck, gdzie w środku robota zasiadał jego operator. Sterowanie zostało uproszczone i przypomina w tej mierze działanie BigDog.
Mantis zasilany jest przez silnik Turbo Diesel o pojemności 2.2 litra, który utrzymuje ciśnienie w systemie hydraulicznym. Imponującym jest fakt, iż ten sześcionóg to dzieło sześciu nadmiernie zmotywowanych ludzi, którzy udowodnili, że wielkie dokonania nawet w XXI wieku nie muszą być wyłącznie domeną wielkich korporacji.
I to właśnie za takich ludzi trzymamy kciuki. Od czasu do czasu ktoś pokazuje, że to co zawsze było niewykonalne, traci swoją permanentność. Z tą myślą możemy oddać się rozmyślaniom nad tym, co to jeszcze podobni zapaleńcy wymyślą w najblizszych latach.
Źródło: roboticstrends.com
Zobacz też:
















