Gwiazda japońskiej techniki i robotyki – humanoidalny roboty Pepper została wstrzymana. Najbardziej rozpoznawalny humanoidalny robot na świecie poparł w problemy finansowe. Sytuacja japońskiego producenta Peppera stawia przed nami pytanie o zasadność konstruowania robotów przypominających ludzi.
Ze wszystkich robotów, które konstruujemy, to roboty humanoidalne sprawiają, że człowiek odczuwa pewien niepokój. Widok przypominającej człowieka maszyny, która porusza się dość sprawnie sprawia, że staje przed nami apokaliptyczna wizja rodem z klasyki kina sci-fi. Jednym z pierwszych takich robotów był japoński Pepper, który jednak teraz przeżywa spore problemy finansowe. Biorąc pod uwagę fakt, że robot ten był znany na całym świecie można zadać sobie pytanie jaka jest przyszłość robotów humanoidalnych.
Pepper został skonstruowany przez inżynierów z francuskiej firmy Alebaran, która w 2012 stała się własnością japońskiego SoftBanku. Wkrótce potem Pepper zaczął pojawiać się niemalże wszędzie. Witał gości hotelowych, pojawiał się na festiwalach naukowych, a nawet stał przed budynkiem Izby Gmin, aby zwrócić uwagę na to jaki wpływ na edukację ma sztuczna inteligencja. Jednak ta promocyjna praca Peppera nie zawsze przynosiła pożądane efekty. Maszyna była w stanie wykonać proste polecenia i wypowiadać równie proste zdania, a nie odpowiadać na zadane przez ludzi pytania. Tym samym raczej pokazywał ograniczenia robotów wyposażonych w taką „inteligencję”. Te ograniczenia okazały się brzemienne w skutkach, ponieważ niedawno SoftBank ogłosił wstrzymanie produkcji nowych egzemplarzy Peppera.
Według BBC japoński producent podjął także decyzję o zwolnieniu połowy pracowników swojego francuskiego oddziału, który notabene odpowiada przecież za skonstruowanie Peppera. Firma twierdziła na łamach BBC, że produkcja robota zostanie ponownie uruchomiona, gdy pojawi się na nie zapotrzebowanie.
Po co nam roboty humanoidalne?
Pepper jest robotem bardzo socjalnym. Potrafi witać gości, tańczyć i robić kilka innych bardzo fajnych sztuczek. Jeśli jednak spojrzeć na niego z punktu widzenia przydatności, to pojawia się pytania na temat jego przydatności.
Czytaj więcej: Woda, olej i detergent. Tyle trzeba, żeby stworzyć mikrorobota – Robotyka
Kerstin Dautenhahn, profesor robotyki kanadyjskiego Uniwersytetu Waterloo na łamach BBC zapytała wprost: „Przeznaczenie tego robota jest ograniczone, ponieważ poza tańczeniem i wyglądaniem imponująco, to co on potrafi?”.
W 2017 roku magazyn Time opublikował listę najbardziej innowacyjnych wynalazków. Na jej czele stanął robot humanoidalny Jibo. Cześć publiczności była nim zachwycona, ale druga część nie podzielała tego entuzjazmu. Jeden z recenzentów opisujących swoje wrażenia z używania Jibo nazwał go „dziwnym i irytującym”. Nowi właściciele firmy, która zbudowała Jibo dali jasno do zrozumienia, że nie wiążą z robotem przyszłości.
Podobny los spotkał robota nazwanego Cozmo. To niewielka maszyna wyposażona w algorytmy sztucznej inteligencji służąca teoretycznie jako zabawka. Jednak klienci nie podzielali entuzjazmu twórców Cozmo i nie chcieli płacić dość sporej sumy za zabawkę. Kerstin Dautenhahn zwraca uwagę, że ona i inni inżynierowie wciąż pracują nad robotami, które będą mogły łatwo wchodzić w interakcje z ludźmi, ale jest to po prostu trudne i czasochłonne. Uczona twierdzi, że musimy po prostu zaakceptować, że roboty nie będą tańczyły i śpiewały tak jak ludzie, ale mogą wykonywać wiele więcej potrzebnych zadań. Mamy samodzielnie jeżdżące odkurzacze, kosiarki, itd. Musimy przyzwyczaić się, że uśmiechnięta twarz robota nie koniecznie jest nam do czegoś potrzebna.
Źródło: BBC, TechTent
Autor: Mateusz Tomanek