Najbliższa przyszłość latających taksówek


W szerokiej świadomości powoli, lecz stanowczo, zaczyna gościć wizja świata pełnego autonomicznych samochodów, które pozbawione ludzkiego szofera, wozić będą ludzi wedle ich kaprysów i potrzeb. Dla tych niecierpliwych, którzy uważają, że takie rozwiązanie nie ograniczy dostatecznie korków na drogach, mamy dobrą informację. Niemiecka firma Volocopter, pionierzy w rozwoju osobowych dronów i zespół odpowiedzialny za pierwszy pomyślny lot taką maszyną, podzieliła się podczas targów CES 2018 kilkoma nowymi szczegółami dotyczącymi ich wynalazku oraz najbliższej przyszłości autonomicznych, latających taksówek.
Dla tych, którzy nie spotkali się jeszcze z Volocopterem podczas lektury naszego portalu, przypominamy że mowa tu o pokaźnych rozmiarów wielowirnikowcu, opartym o 18 silników, których moc jest wystarczająca, aby wznieść się w powietrze wraz z człowiekiem na pokładzie. Pierwsze kroki na tej drodze firma poczyniła już w 2013 roku – od tego momentu minęły już ponad cztery lata, a projekt Volocopter nabiera wyraźnie tempa. Tylko w zeszłym roku sprzęt pomyślnie ukończył serię testów w Niemczech, a także z powodzeniem śmigał po niebie nad Dubajem, korzystając jedynie z zaplanowanej trasy, opartej o współprzędne GPS.
Zespół pracujący nad tym niezwykłym sprzętem za priorytet wziął sobie bezpieczeństwo całego układu. Nie mając go na względzie ich kariera na rynku autonomicznych, powietrznych taksówek skończyłaby się szybciej, niż zaczęła. Maszyna wyposażona jest w 18 silników rozłożonych symetrycznie wokół kabiny. Dzięki temu, w razie awarii jednego z nich, najbliższe wirniki będą miały dostateczny zapas mocy, aby przejąć jego zadanie i pozwolić na bezpieczne lądowanie właściwą stroną. Cały system zasilany jest dziewięcioma akumulatorami, które doprowadzają napięcie do sparowanych, przeciwległych silników. Tutaj również, w przypadku awarii jednego z nich, brak ciągu na dwóch wirnikach może być skompensowany poprzez sąsiadujące z nim silniki.
Pojemność akumulatorów ma być wystarczająca, aby utrzymać maszynę w powietrzu przez blisko 30 minut, co wedle producenta, jest wystarczającym czasem dla wszelakich podróży w obrębie jednego miasta. Aby maszyna mogła się wzbić ponownie w powietrze bez dłuższego przestoju, preferowana jest wymiana akumulatorów na naładowane, w przeciwieństwie do ładowania tych użytych przed momentem. Cała operacja powinna zająć nie dłużej niż pięć minut, jednak wizja przyszłościowa zakłada udział robotów w całym wydarzeniu, co pozwoliłoby zoptymalizować cały proces.
Pomimo tych imponujących osiągów, pomyślnych testów, oraz najnowszych technologii dostarczanych przez takich liderów jak chociażby Intel, upłynie jeszcze nieco wody w Wiśle, zanim zamiast na radiotaxi, dzwonić będziemy po powietrzne taksówki. Szeroko zakrojone testy z udziałem pilotów rozpocząć się będą mogły dopiero za dwa lata, a na loty w pełni autonomiczne poczekać będzie trzeba do roku 2021. Ponadto zespół Volocopter będzie musiał na bieżąco pozostawać w zgodzie z rozwijającym się prawodawstwem. Pozostajemy jednak w nadziei, że gdy projekt Volocoptera będzie w pełni dopracowany, co twórcy szacują na około pięć lat, strona legislacyjna będzie również uporządkowana, a autonomiczne, powietrzne taksówki będą mogły bez przeszkód przemierzać przestworza, dając dowód ludzkiemu zaawansowaniu technicznemu.
Źródło: engadget.com
Zobacz też:
















