Roboty-węże będą ratować ludzi


37-letni profesor Uniwersytetu Carnegie Mellon (USA) wraz ze studentami skonstruował zdalnie sterowanego robota-węża, który będzie mógł poruszać się w gruzowiskach budynków w poszukiwaniu ofiar katastrof.
Zdaniem ratowników takie urządzenia byłyby bardzo pomocne w ratowaniu życia. Sprzęt, którego używają obecnie, ma ograniczoną mobilność.
Ratownicy potrzebują obecnie zwykle około 90 minut, by przebić się przez gruzy do ofiar katastrofy, co robot może zrobić natychmiast. Roboty są również bezpieczniejsze, ponieważ nie rozrzucają wokół siebie odłamków gruzów.
Dan Kara, zajmujący się promocją robotów firmy Robotics Trends, podkreśla, że żaden z dotychczas skonstruowanych wężowych robotów nie był zdolny wspinać się po rurach. Dodał, że wiele katastrof w ostatnich latach unaoczniło, jak potrzebne są ratujące życie roboty.
Sprzęt z Uniwersytetu Carnegie Mellon został tak skonstruowany, by był jednocześnie nośnikiem kamer i czujników elektronicznych, sterowanym joystickiem na podobieństwo modeli latających.
Zbudowane z aluminium lub plastiku wężowe roboty są wielkości ludzkiej ręki lub nawet mniejsze. Działając w reżimie półautomatycznym same mogą wyczuć, gdzie jest wolna przestrzeń, w której mogą się poruszać. Kara zaznacza jednak, że nigdy nie zastąpią ratowników.
Zdaniem Sama Stovera z Federalnej Agencji Sytuacji Nadzwyczajnych, zasypanych najlepiej wyszukują psy, jednak są one przydatne dopiero wtedy, gdy ratownicy mają dostęp do ofiar. Stover, który brał udział w akcji ratowniczej po huraganie Katrina, mówi, że wężowe roboty nadawałyby się do przeszukiwania domów zniszczonych przez żywioł.
Choset przyznał, że użytkowa wersja robotów nie będzie gotowa wcześniej niż za 5 do 10 lat, co zależy także od funduszy na badania.
Źródło: PAP
Zobacz też:
















