Nasze wyobrażenie o postępującej robotyce odnosi się przeważnie do wynalazków takich jak robot spot skonstruowany przez Boston Dynamics. To wojsko ma jednak największy interes w rozwoju sztucznej inteligencji i autonomicznych robotów zdolnych samodzielnie prowadzić działania wojenne.
Od zarania dziejów rozwój technologii jest związany nierozerwalnie z techniką wojskową. Człowiek poszukiwał nowych narzędzi, które będą w stanie zastąpić żołnierza na polu walki. Eksperci i wojskowi wskazują, że przyszłe pokolenia będą z niedowierzaniem słuchać opowieści o żołnierzach kierujących czołgami bądź samochodami. Zamiast nich na polu walki pojawią się roboty.
Sztuczna inteligencja w natarciu
Wykorzystanie sztucznej inteligencji w robotach militarnych nie jest nowym pomysłem, ale wciąż jest to temat kontrowersyjny. Autonomiczne roboty, które same podejmują decyzję o otwarciu ognia są ludzi przerażające. Wojskowi eksperci zapewniają jednak, że SI jest pozbawiona błędów, które posiada omylny przecież ludzki umysł. Przewagi sztucznej inteligencji wylicza gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca wojsk lądowych.
„Z czasem sztuczna inteligencja stanie się sprawniejsza od ludzkiej. Choć dziś trudno nam sobie to wyobrazić, to z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że sztuczna inteligencja przetrwa każdy kataklizm. Ludzka niekoniecznie” – mówi gen. Skrzypczak w rozmowie z portalem Onet.pl.
Skrzypczak przekonuje, że zaprogramowana przez człowieka sztuczna inteligencja będzie w stanie odróżnić cywila od żołnierza. Dzięki temu w wojnach przyszłości zginie mniej cywili, a to jest największy dramat każdego konfliktu zbrojnego.
Robotyczny żołnierz
Przyszły żołnierz będzie wyglądał zupełnie inaczej niż współczesny. Przede wszystkim jak podsumowuje gen. Skrzypczak żołnierze będą programistami, których jedynym zadaniem będzie zaprogramowanie robotów bojowych tak, aby same były w stanie wykonywać powierzone misje. To takie osoby wraz z naukowcami i inżynierami będą decydowały o tym która strona konfliktu wygra, mówi polski wojskowy.
Sprzęt wojskowy, nawet ten najbardziej wytrzymały i niezawodny ma jednak jedną potężną wadę. Jest nią zasilanie, od którego jest uzależniony. Z tego powodu armia amerykańska testuje nowe rozwiązania, które będą w stanie pokonać tą barierę. Armia amerykańska od kilku lat testuje różne technologie na pokładzie swojego wahadłowca X-37B. Jest to tajna misja, o której jak dotąd nie było wiadomo niczego oprócz tego, że faktycznie istnieje. W kwietniu tego roku Pentagon poinformował, że na pokładzie wspomnianego wahadłowca znajdują się urządzenia do testowania bezprzewodowego przesyłania energii elektrycznej.
W tym celu na pokładzie wahadłowca zainstalowano specjalną płytkę, której zadaniem jest konwertowanie energii słonecznej na energię mikrofalową. Ta jest następnie przesyłana na powierzchnię Ziemi i ponownie konwertowana. Okazało się, że efekty tych doświadczeń są lepsze niż się spodziewano. Jeśli armia amerykańska istotnie wejdzie w posiadanie takiej technologii, to problem zasilania robotów na polu walki praktycznie zniknie.
Roboty, które nie znają bólu
Generał Skrzypczak zauważa, że przewaga sztucznej inteligencji oraz różnego rodzaju robotów na polu walki będzie druzgocąca dla człowieka. Robotowi nie straszny gorąc, mróz czy promieniowanie powstałe po wybuchu atomowym. Snuje on wizje o całych armiach robotów, które kontrolowane przez człowieka będą prowadziły wspólne działania na wodzie, lądzie i w powietrzu. Precyzja z jaką działają już teraz roboty militarne sprawi, że czynnik ludzki zostanie wyeliminowany niemalże do zera. Pozostaną za to żołnierze specjalnie wyszkoleni, to współpracowania z robotami.
Na koniec gen. Skrzypczak stwierdził, że on osobiście nie żałuje, że w przyszłości nie będzie żołnierzy i wojsko będzie wyglądało zupełnie niż dzisiaj. Dodał, że jedynymi osobami, które będą żałować braku żołnierzy to „politycy i salonowi dowódcy. Kto im będzie defilady wyprawiał, kto będzie przed nimi maszerował patrząc z “miłością” w ich oblicza? Roboty?”.
Źródło: onet.pl, geekweek, wikipedia
Autor: Mateusz Tomanek