Zrobotyzowany, kosmiczny port przeładunkowy


Wybiegając myślami w przyszłość nie sposób nie przyznać robotom istotnego udziału w rozwoju naszej cywilizacji. Ich przewidywalność i dokładność czynią je idealnymi narzędziami do automatyzacji procesów, przy których człowiek może zostać z korzyścią zastąpiony przez maszynę. W tej mierze podbój kosmosu jawi się jako wyzwanie przede wszystkim nie dla ludzi, ale dla robotów.

Przyszłość podróży kosmicznych będzie musiała sprostać takim wyzwaniom jak budowa, zaopatrzenie oraz naprawa statków kosmicznych z dala od ziemskich baz. Niesprzyjające ludziom warunki czynią tą pracę praktycznie niemożliwą do wykonania przez osobową załogę. W tym miejscu z pomocą przychodzą roboty i plan amerykańskiej agencji DARPA.

Owa agencja została już kilkukrotnie wspomniana na łamach naszego portalu. Skrót DARPA oznacza Defense Advanced Research Projects Agency, czyli Agencję Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności. Mówiąc obrazowo, to agencja rządu USA, która ma za zadanie badać, czy futurystyczne i odważne pomysły rodem z filmów science fiction można byłoby zastosować dla poprawy obronności i ogólnego postępu technicznego. Z finansowaniem na poziomie przekraczającym 3 mld $ rocznie jest nad czym pracować.

Dlatego też nie dziwi tak bardzo informacja, że właśnie została zaprezentowana koncepcja kosmicznej stacji naprawczej, obsługiwanej wyłącznie przez roboty. Pam Melroy, p.o. dyrektora Biura Technologii Taktycznych DARPA i była astronautka, potwierdza, że DARPA pracuje nad ramieniem robotycznym, które mogłoby łączyć w sobie wszystkie funkcje, potrzebne w przypadku takiej aplikacji.

“Jesteśmy zdania, że podbój kosmosu nie może być oparty o pojedynczego satelitę o ograniczonych możliwościach. Powinien być wspierany przez cały system satelitów, zapewniających możliwości transportowe, naprawcze, zaopatrzeniowe i ulepszeniowe”, przyznaje Pam Melroy. “Spójrzcie jak rozkwitała cywilizacja wokół wielkich miast portowych na Ziemi. Wyobraźcie sobie, że teraz przeniosą się one 36 000 km powyżej powierzchni Ziemi.

36 000 km to odległość dzieląca powierzchnię naszej planety od orbity geostacjonarnej, zwanej GEO. Charakteryzuje się ona takim samym czasem obiegu, co pełen obrót Ziemi dookoła swojej osi. Dzięki temu, orbitujące na niej satelity zachowują stałe położenie wobec wybranych punktów na planecie. 36 000 km to znaczna odległość, ale jest to lepszy wybór, niż niska orbita Ziemii (LEO), znajdująca się w promieniu od 300 do 600 km. GEO jest bardziej stabilną orbitą, zdolną zapewnić stały kurs obiektom na niej przez milion lat, podczas gdy LEO, która jest orbitą Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, może pozwolić jedynie na orbitowanie przez 25 lat, bez nanoszenia korekt.

Z drugiej strony, poziomy promieniowania na orbicie GEO są zbyt wysokie, aby ludzie mogli na niej funkcjonować przez dłuższy okres. Jest to istotna przeszkoda, chyba żeby z równania wyeliminować człowieka i zastąpić go autonomicznym robotem. Kluczem do tego osiągnięcia, jest inwestowanie w rozwój robotyki kosmicznej. Pam Melroy wspomina iż “ramiona robotyczne, które zostałyby użyte do tego projektu, w dużej mierze przypominałyby te funkcjonujące przy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, ale z większym poziomem automatyzacji i bezpieczeństwa.”

“DARPA pracuje aktualnie nad zbudowaniem takiego wielofunkcyjnego ramienia” dodaje. “Uważamy to za niezbędne, aby w przyszłości stworzyć port kosmiczny zdolny obsłużyć tranzyt z Ziemi w kosmos, oraz z kosmosu na Ziemię”.

 

Źródło: livescience.com

Zobacz też:


Roboty coraz bliżej ludzi dzięki mięśniom inspirowanym naturą
ModuBot – elastyczna robotyka modułowa od MultiProjekt
Największe Targi Automatyki Przemysłowej i Robotyki w Polsce!
Czy roboty przewyższają koszty zatrudnienia?
Dlaczego pasta lutownicza często sprawia problemy techniczne?
Grupa RENEX na stoisku Yamaha podczas targów MOTEK 2024
Sztuczne oko zrewolucjonizuje widzenie robotów
Stwórz przedsiębiorstwo przyszłości z naszym audytem technologicznym – wywiad z MultiProjekt Automatyka